Zabiłem sobie Fanapage.
„The Day After” -uśmiercony fanpage – czyli mleko się rozlało, No dobra. Tak spieprzyć, jak z tym fatalnym łączniem fanpage, to dawno mi się nie udało. Brawo Ja. Ok. Przyznam się. Wieczorkiem, gdy emocje już opadły „…jak po wielkiej bitwie kurz…” – cytując Grzesia Markowskiego – strzeliłem 2 „łychy” (dla fałszywego usprawiedliwienia sumienia z colą […]




