Wiedza chce być wolna. Czy warto tworzyć kursy online ze wspomaganiem instruktora. Część 2

Jacek Wolniewicz Master teacher
Jacek Wolniewicz Master teacher
Share on facebook
Share on linkedin
Share on twitter

Wiedza chce być wolna. Jak tworzyć kursy online ze wspomaganiem instruktora

 

W poprzednim wpisie pisałem o kursach „wiedzowych” jako tanich masowych produktach, które niestety mają tendencję do dewaluacji. Po prostu ich struktura skazuje je na najszybszą rynkową zagładę.
Teraz o drugiej opcji -czymś, co uwielbiam.

Druga opcja opiera się o Twoją dodatkowa aktywność jako nauczyciela, instruktora, konsultanta.
To wymaga już od twórcy dodatkowych kompetencji. Nie tylko technicznych i marketingowych, ale umiejętności uczenia, określania celów rozwojowych Twoich kursantów. Wyboru optymalnych ścieżek rozwojowych dających najlepsze i najszybsze rozwiązania. No i najważniejsze — musisz się naprawdę znać na tym, czego uczysz. W końcu każdy kursant może cię poprosić o konsultacje. Wiele osób w tym miejscu zaczyna się nerwowo kręcić, bo przecież w głowach mieli full automat do zarabiania na wiedzy z leżaka na Bali, a tu jakieś konsultacje, prowadzenie grup, sesje QA?

No cóż. Ja nigdy nie mówiłem, że będzie łatwo. Prawda jest taka, że kursanci na całym świecie są gotowi zapłacić więcej za kursy z dostępem do instruktora. Nawet wystarczy sama świadomość, że w razie awarii można się z nim skonsultować. Kursy techniczne, to jeszcze tak tego nie potrzebują, bo tam wynik jest praktyczne zawsze taki sam i liczą się poprawie wykonane procedury. Ale już w kategoriach ‘miękkich” kursów transformacyjnych, gdzie mamy do czynienia z dużymi zmianami w życiu ludzi, ten brak pomocy instruktora jest bolesny.

Kolejna zaleta tak konstruowanych programów to duża ich odporność na kradzież i większa długowieczność. Teksty i nagrania można skopiować, ale bez tej części uzupełniającej z instruktorem ukradziony kurs nie będzie pełny. I tu przystańmy na moment. Bo wchodzimy w możliwość stosowania bardziej angażujących form nauki.
I tutaj pojawi się moja rekomendacja wynikająca z doświadczeń i badań– jeszcze przed covidem.

Mówię o kursach w tzw. B-learningu. Czyli łączeniu off online. Fachowo nazywanych Blended Learningiem. Stąd B w nazwie. To miks metod off i online.
O ile przed pandemią z takiej formy korzystały (choć też niechętnie) korporacje, a trenerzy freelancerzy nie mieli potrzeby wykorzystania technologii online wspierających B-learning – to teraz wszystko jest i w zasięgu i stało się koniecznością.

A opcji „blendowania” treści jest sporo i na bazie tego można stworzyć naprawdę unikatowe produkty rozwojowe online.

Oto kilka inspiracji.

⬜️Instrukcje kontra Coaching — Stwórz zestaw instrukcji — typowych procedur, normalnych kroków i pomysłów, które ludzie na początek muszą przyjąć i opanować, a następnie uzupełnij je wsparciem i coachingiem tam, gdzie będą potrzebować indywidualizacji i pomocy przewodnika.

⬜️Nagrane kontra Na żywo – jeśli nagrywasz materiał wcześniej, żeby kursanci mogli skorzystać z tego, kiedy chcą i dodatkowo występujesz na żywo. To taka struktura „odwróconej sali szkolnej”. Uczestnicy najpierw otrzymują nagrane materiały, a ćwiczenia i sesje Q&A odbywają się w realu na żywo.

⬜️Na żądanie kontra Działania planowane – czy lepiej jest dla kursantów, żeby mieli możliwość skorzystania z twoich materiałów w każdym czasie, czy zgodnie z ustalonym przez ciebie planem? Można to łączyć i zaproponować doświadczenie edukacyjne z ustaloną datą początku i końca oraz ustalić konkretne daty, aby wykonywać konkretne zadania i umożliwić kursantów korzystanie z wszelkich materiałów szkoleniowych po tym czasie.

⬜️Indywidualnie kontra Społeczność – czy lepiej jest dla kursantów, żeby przechodzili program samemu, czy w ramach grupy? Można zaplanować doświadczenie solo z dodatkiem komponentami grupowej interakcji i ułatwień. I podpowiem coś – analiza przyczyn zaangażowania w kursach pokazuje, że możliwość bycia z grupą (on / offline) ma duże znaczenia dla zaangażowania.

⬜️Wirtualnie kontra Osobiście – czy ludzie powinni korzystać z materiałów online na swoich urządzeniach, czy przychodzić do ciebie celem uzyskania osobistego doświadczenia? To też możesz wykorzystać jako blended learning. Możesz udostępniać rdzeń programu wirtualnie i stworzyć dodatkowe osobiste komponenty w kluczowych punktach programu; osobisty kontakt na żywo. To może być komponent dostępny za dodatkową opłatą, oferowany w ramach pakietów ekskluzywnych itp. Tak często optymalizują swoje sesje monitoringowe moi mentorzy

 

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, która opcja jest najlepsza.

Czasami, potrzeba kursu poradnikowego, czasami instruktora obok. To nie jest zero-jedynkowe. Ale na pewnie warto mieć przygotowane obie opcje. Zwłaszcza w tematach „miękkich”
Dlaczego? Bo pierwsza opcja pomoże stworzyć dobrze tę drugą.

Tak.Zobacz.
Prosty kurs poradnikowy możesz wykorzystać jako „poprzez”. Poprzez?. Tak nazywam etap pośredni prowadzący do celu. Jeżeli Twoim celem jest pozyskanie wysoko płacących klientów – np. zaawansowane grupy warsztatowe, programy masterclass, mentoring, programy abonamentowe, to przejście kursanta przez etapy prostsze pomoże ci łatwiej pozyskać do tych programów osoby zdecydowane.

Czyli poprzez to, że ukończą prosty kurs, będą przygotowani do dalszych – bardziej skomplikowanych treści.
Nie wiem, czy wiesz, ale jednym z najczęstszych błędów jest tworzenie tylko jednego programu online w klasie trudności-na zasadzie – „niech każdy z tego skorzysta”. Tak nie jest. Wiele osób w twoim otoczeniu będzie potrzebować różnych poziomów wiedzy.
Niedopasowanie poziomu treści ich i niewłaściwe ich zaadresowanie spowoduje gorsze wyniki sprzedaży kursów i szkoleń online.
Z czym to się je? – tutaj jest artykuł na ten temat.

 

Zwróciłem uwagę na kilka rzeczy.

  • Wiedza chce być wolna – na prostych kursach wiedzowych trudno zarobić
  • Kursy z opieką instruktora są droższe i bardziej eksperckie.
  • Kursy e modelu B-learning są kompletnie niepodatne na kradzież całych treści
  • Warto zacząć od mini strategii produktowej – kurs prosty, jako poprzez do sprzedaży kursu droższego – zaawansowanego.

Co to oznacza?
Może nie warto już słuchać tych wszystkich marketerów reklamujących swoje metody i pokazujące projektowanie treści, jako proste agendy kursów, a zacząć myśleć systemowo i nauczyć się projektować i bardziej dojrzałego rozwiązywania problemów kursantów?  Poprzez transformację kursantów, a nie pompowanie wiedzy, która jutro i tak będzie wolna?

 

Brutalna prawda o zarabianiu na kursach online.

Żeby dobrze zarobić na prostych i tanich produktach cyfrowych jak — ebooki, kursy instruktażowe, trzeba wg moich obserwacji i doświadczeń spełnić kilka podstawowych warunków
Po pierwsze — mieć dostęp do potężnych grup potencjalnych odbiorców. (musisz działać aktywnie w social mediach)
Po drugie – mieć temat, który będzie atrakcyjny dla tej potencjalnej grupy dużej grupy odbiorców. (inaczej wygląda temat zwinnego zarządzania, a inaczej medytacja)
Sprzedajesz tanio- musisz sprzedać dużo. (a dużo wiąże się z naprawdę z wydatkami i w Polsce to ryzykowne.

Modele sprzedaży kursów przyszły od marketerów z USA. Zwróć uwagę, że wnioski są z testów na ponad 300.000.0000 (trzystu milionach) obywateli USA. Jak to się ma do zaściankowego, młodego rynku polskiego? W Polsce sam Facebook pokazuje tylko 17 milionów użytkowników — wszystkich. Jesteśmy zaściankiem. Sprzedajesz drogo- sprzedajesz mniej, ale masz bardziej wymagający proces sprzedaży.

Zobacz. Poziom odczuwalnego dyskomfortu spowodowanego ryzykiem podjęcia złej decyzji na poziomie 49 zł za nietrafiony e-book, a ten sam poziom, gdy masz przed sobą produkt za 200, 500, 1000, 20.000 zł, to nie to samo. Kupiłem już wiele tanich e-booków i kursów, czekając w aucie na zmianę świateł na skrzyżowaniu, ale mając produkt za więcej niż 300 zł mam już wiele pytań i tak tego nie załatwiam. Jak jest tanio, to musi być efekt skali.

Na koniec przykład „uwalniania się wiedzy”.

Gdy startowałem online — w 2016 roku można było sprzedawać w miarę prosty komercyjny kurs online typu „Jak stworzyć prosty e-mailowy kurs online”. To był czas, gdy ta tematyka była nowa. Dzisiaj znajdziesz mnóstwo darmowych treści na ten temat. Część tego, co jeszcze niedawno było płatnym fragmentem komercyjnego kursu, dzisiaj daję w wersjach bezpłatnych, ponieważ podobne do nich treści są wykorzystywane za darmo przez wiele osób.

Takie są fakty. I nic tego nie zmieni.
Kolejny przykład: firmy technologiczne z branży edukacji online publikują mini kursy o kursach online w ramach content marketingu i promocji tej tematyki. Są to m.in. studia filmowe, platformy do publikacji kursów online, informatycy tworzący różne techniczne rozwiązania, np. do publikacji kursów, marketerzy, którzy zarabiają na strategiach i systemach sprzedażowych kursów.

Niektórzy dają nawet dobre podpowiedzi co do projektowania i sprzedaży kursu czy szkolenia online – bo dodatkowo znają mechanizmy uczenia innych itp.
Jednak wiele tych poradników o tworzeniu kursów jest banalnych i słabej jakości, ponieważ służą tylko jako podprowadzenie do sprzedaży SWOICH produktów i usług. Firmy, publikując takie darmowe poradniki, uczą przyszłych klientów, ponieważ szukają np. zleceń na produkcję wideo kursów, klientów na platformy do publikacji kursów, klientów na customowe rozwiązania technologiczne czy klientów na kolejne zbawienne taktyki sprzedażowe kursów online. Pamiętasz, co pisałem wcześniej o „poprzesach”? To właśnie to!

Branża edukacji online była wskazywana jako bardzo rozwojowa jeszcze przed Covid19. Teraz tylko przyspieszyła.
Jest w niej dużo miejsca na słabe i dobre produkty.
Ja jednak zachęcam do głębszego zanurzenia się w tworzenie produktów edukacyjnych online i stania się mentorem, nauczycielem, konsultantem. Czy warto projektować kursy i szkolenia, jako dobrze przemyślane doświadczenia edukacyjne? Uważam, że tak. Podobnie, jak warto przed wejściem w tę branżę przystanąć i zastanowić się nad jakąkolwiek strategią.

 

Nie każdy wskoczy w kursy online całym sobą. Dla wielu moich klientów, to tylko opcja drugiej , trzeciej nogi – obok innych codziennych zajęć zawodowych. Tym bardziej warto się nie sparzyć…

Jeżeli szkolisz offline, jesteś coachem, trenerem, to koniecznie zostań u mnie i przeczytaj kolejny wpis.
Opiszę, jak stworzyć prostą strategię tworzenia własnej oferty płatnych kursów i szkoleń online.  A zaraz po tym – powiem o procesie tworzenia i narzędziach do produkcji i tworzenia płatnych kursów dobrej jakości, bez angażowania się w ten proces 24 godzin na dobę.
Stay tuned

Jacek

1 thought on “Wiedza chce być wolna. Czy warto tworzyć kursy online ze wspomaganiem instruktora. Część 2”

  1. Pingback: Wiedza chce być wolna. Czy proste kursy online zginą? |

ZOSTAW KOMENTARZ