Kiedy zaproponowałem menedżerom to ćwiczenie – śmiali się, ale po zakończeniu – już nie było im do śmiechu,

Jacek Wolniewicz Master teacher
Jacek Wolniewicz Master teacher

 

Jeśli za często masz zagwozdkę przy wyborze, adaptowaniu ćwiczeń, enerdżajzerów i innych sztuk magicznych, które mają spowodować, że szkolenia tudzież warsztaty i inne formy grupowego uczenia będą angażujące… – to jest tekst dla Ciebie.

Szczerze mówiąc od lat nie mam problemu ani z wyborem ćwiczeń, ani z enejdżerami. Tych drugich nie stosuję, ponieważ grupy jadą zawsze na wysokim poziomie energii. Z ćwiczeniami w dosłownym tego słowa znaczeniu też nie ma problemu, ponieważ są one ściśle skorelowane z opisem danej umiejętności, której się właśnie uczymy. Zatem dobranie metody jej przećwiczenia naprawdę „pisze się samo”. I niepotrzebnie tutaj trenerzy kombinują (co niektórzy ofkors)

Ale, ale … Jest grupa ćwiczeń -chociaż dochodzę do wniosku, że powinniśmy mówić bardziej o aktywnościach lub nawet interwencjach, bo taka jest ich natura, które mają zrobić coś special. To te aktywności, które mają oddziaływać na czynnik zmiany postawy u uczestnika. Czyli wiadomo, że w sytuacji szkoleniowej chodzi o ruszenie postawy u uczestnika z pozycji „baw mnie”, „jestem przeciw „nie potrzebuje tego” „nic nie będę zmieniać”. W końcu po to nas też wynajęto. Jak to się mówi do „dowożenia”. Przynajmniej mnie z reguły właśnie po to. No tak, ale warto pamiętać (to dla osób, które wierzą w moc sprawczą prezentacji), że dzisiaj wiedzę można dowozić automatycznie e-learningiem. Umiejętności w sumie też. Więc pytanie jest proste – nie czy, ale kiedy, e-learning zabierze tę robotę edukatorom na stałe. 

Jest coś czego nie zabierze e-edukacja, a  jest to przy okazji crème de la crème tego procesu dla ambitnego zawodowca. Poprowadzenie uczestników tak, by pracowali podczas zajęć na autopilocie, byli ciekawi, chętnie się angażowali i na koniec z przekonaniem zaczęli stosować na co dzień nowe umiejętności i wiedzę.Tak wiem, że w biznesie różnie to potem jest, ale zakładam, że czytelnik prowadzi kursy, szkolenia i warsztaty nie tylko dla biznesu. Taką motywację łatwo wywołać, gdy prowadzimy szkolenia tzw. otwarte i uczestnicy pojawiają się na nich, ponieważ sami odczuli potrzebę i przeanalizowali temat, zapłacili z własnej kiesy.

W końcu kto przyłazi na coś za co sam płaci i to bez potrzeby? Jednak na zamkniętych „spędach” firmowych to już jest często inna sprawa. Mamy często ostracyzm, opór jawny lub utajony i różne odmiany filozofii tumiwisizmu i tammistoicyzmu.

Czy są szkoleniowe aktywności/ interwencje, które na mogą zapobiegać takim sytuacjom i przy okazji robić robotę – otwierać im motywację, ciekawość, ruszać postawami w kierunku Taakk!  Chcę! Yees! To może mi się przydać! Dżeki dawaj więcej ” …

Są. I to takie, które odpalają taki proces zaciekawienia z szybkością i precyzją, niczym Musk swoje Falcony. Ale my to możemy zrobić nawet bez żadnych środków technicznych. I będzie działać. Bez żadnych multimediów, bez prądu, kupowania gier szkoleniowych po 1000 zł, kart coachingowych po 500 zł, miotaczy slajdów, i innych wynalazków, które i tak za chwilę brać trenerska skopiuje od Ciebie i okaże się, jak z obśmiewanym ćwiczeniem „budowanie wieży”, że wszystko już było i będziesz zaczynać zajęcia z nadzieją „że tego jeszcze nie znają”. Niestety. Świat szkoleniowy kradnie od siebie na potegę i raczej przygotuj się, że będą znać.

Pytanie.

Czy chcesz mieć coś oryginalnego w swoim kuferku trenerskim? Coś czego Ci przy okazji nikt nie buchnie? Jeśli tak, to powiem Ci, jak to zrobić na nowych warsztatach online MasterClass (szczegóły pod tekstem).

Kiedy zaproponowałem menedżerom zabawę w głuchy telefon – śmiali się, ale zakończeniu już nie było im do śmiechu, ponieważ sposób w jaki to omówiłem był dla nich zaskakujący we wnioskach. Kiedy na innym szkoleniu zaproponowałem zrobienie tej wyśmiewanej wieży z makaronu sytuacja była identyczna. Spodziewali się oczywistości, a zostali totalnie zaskoczeni.

Taka samo robię z popularnymi ćwiczeniami. Jeśli będzie okazja pokażę Ci jak przerobiłem inną klasykę „rzekę krokodyli.

Prawda jest taka, że jeśli nie skupiasz się na czystym scenariuszu, ale wiesz jaki proces lub zjawisko psychologiczne „pod tym stoi” i co chcesz wywołać w ich głowach – to po pierwsze aresztujesz ich uwagę. Pokazujesz rzeczy nieoczywiste, ale ważne z punktu widzenia tematu. Potem wystarczy prawidłowo to omówić i spiąć z tematem.

Takich metod mam sporo.

I dzielę się z nimi szkoleniach MasterClass

Porozmawiamy też o Twoich pomysłach, a może od razu przerobimy gotowce na nowe treści?

Powiem o wszystkich procesach psychologicznych, które to wspierają. Skąd się bierze impuls do chęci zmiany w takich sytuacjach i jak go wykorzystać.

Mamy na to 3 godziny.

Ready do czegoś nowego?

Zapraszam.
Aktualne terminy dla tego Tematu to MasterClass1 są tutaj

Ale muszę ostrzec- to są zajęcia dla osób, które już szkolą i mają basic z tej dziedziny.

ZOSTAW KOMENTARZ

TAK CHCĘ 3 DARMOWE LEKCJE

Po wypełnieniu formularza przeniosę Państwa automatycznie na stronę z filmami. [no spam]