Jak dobrze zaprojektować treści w swoim kursie online?

Zanim zaczniesz myśleć o swoim temacie i o supersposobach nagrania i promocji kursu, chcę Ci zwrócić uwagę na coś, co albo pomoże Ci  zdrenować kieszeń, albo wystrzeli przychody z kursów online w kosmos

 

Czy wiesz, że na rynku kursów dominują dwie opcje?

Pierwsza jest bardzo szeroko propagowana przez wielu marketerów jako szybka, prosta, dochodowa i zautomatyzowana. To kursy w stylu poradnikowym, instruktażowym, pokazujące logicznie krok po kroku jakiś proces – często techniczny. Taki kurs zawiera poukładaną nagraną wiedzę w danym temacie i pokazuje, co po kolei masz zrobić. Zrobisz go bardzo szybko. Nazywam to kursem poradnikowym. Często nie musisz być ekspertem w danej dziedzinie, bo nie musisz prowadzić konsultacji i ujawniać braków w swojej wiedzy.

Druga opcja opiera się już na Twojej dodatkowej aktywności jako nauczyciela/instruktora/konsultanta. Ten wariant wymaga dodatkowych kompetencji, m.in umiejętności uczenia, określania celów rozwojowych Twoich kursantów, wyboru optymalnych ścieżek dających najlepsze i najszybsze rozwiązania, no i najważniejszego: musisz się naprawdę znać na tym, czego uczysz.

Nie ma jednego dobrego rozwiązania, ale zauważ, że dzisiaj wiedza chce być wolna.
Co to oznacza?
Jeżeli posłużysz się jedynie receptą na stworzenie kursu online, która brzmi: „po wybraniu tematu… znajdź główny problem kursanta… daj mu rozwiązanie… i on będzie Cię za to kochał”. Wszytko jest pozornie ok.
O dawanie rozwiązań na problemy kursantów wszak nam chodzi.
Ale jeżeli będą to tylko recepty i wiedza skomponowana niczym z książkowych pop-poradników, to pamiętaj, że raczej wcześniej niż później pojawią się one w internecie za free.
Wiedza to informacja, a informacja w internecie chce być po prostu wolna. Twoja unikatowa (przez chwilę) wiedza zostanie po prostu rozdana.
Sam w ciągu trzech lat przez to przeszedłem i mogę potwierdzić, że kursy oparte tylko na przekazywaniu informacji najszybciej się dewaluują. Na takim modelu dostarczania wiedzy nie zarobisz.
Takie kursy są z reguły tanie. Ich dochodowość opiera się o popularną tematykę i dostęp do dużego rynku.
Musisz sprzedawać raczej tanio i do wielu.
W Polsce to ryzykowne.
Ten model przyszedł z USA. Był testowany na ponad 300.000.0000 ( trzystu milionach) obywateli USA. Jak to się ma do zaściankowego, młodego rynku polskiego? W Polsce sam Facebook pokazuje tylko 17 milionów użytkowników – wszystkich.

Oto przykład „uwalniania się wiedzy”.
W 2016 roku można było sprzedawać w miarę prosty komercyjny kurs online typu „Jak stworzyć prosty e-mailowy kurs online”. To był czas, gdy ta tematyka była nowa. Dzisiaj znajdziesz mnóstwo darmowych treści na ten temat. Część tego, co jeszcze niedawno była płatnym fragmentem komercyjnego kursu, dzisiaj daję w wersjach bezpłatnych, ponieważ podobne do nich treści są wykorzystywane za darmo przez wiele osób.
Takie są fakty. I nic tego nie zmieni.

Kolejny przykład: firmy z branży edukacji online publikują minikursy o kursach online w ramach content marketingu i promocji tej tematyki. Są to m.in studia filmowe, platformy do publikacji kursów online, informatycy tworzący różne techniczne rozwiązania, np. do publikacji kursów, marketerzy, którzy zarabiają na strategiach i systemach sprzedażowych kursów.

Niektórzy dają nawet dobre podpowiedzi co do projektowania i sprzedaży kursu czy szkolenia online – bo dodatkowo znają mechanizmy uczenia innych itp.

Jednak wiele tych poradników o tworzeniu kursów jest banalnych i słabej jakości, ponieważ służą tylko jako podprowadzenie do sprzedaży swoich produktów i usług. Firmy, publikując takie darmowe poradniki, edukują przyszłych klientów, ponieważ szukają np. zleceń na produkcję wideokursów, klientów na platformy do publikacji kursów, klientów na customowe rozwiązania technologiczne czy klientów na kolejne zbawienne taktyki sprzedażowe kursów online.
Na dziesięć znanych mi ofert tego typu w ośmiu przypadkach poradniki propagują ideę kursów online opartych tylko na zaprezentowaniu wiedzy [czytaj: informacji], a nie na edukowaniu. Z reguły dowiesz się z nich, że sukces kursu online będzie zależał od jakości nagrania wideo lub od łatwości obsługi platformy kursowej czy automatyzacji marketingu.

Żebyśmy się dobrze zrozumieli: nie będę hipokrytą. Ja robię tak samo, tworząc nową kampanię dla moich kursów. Publikowanie darmowego contentu po prostu pomaga znajdować klientów.
ale nie uczę moich kursantów tylko tego, jak wybrać i poukładać treści edukacyjne.

Zachęcam do stania się mentorem, nauczycielem, konsultantem. Uczę, jak sprawić, żeby kursanci chcieli uczyć się właśnie u Ciebie, żeby stawali się Twoimi długofalowymi klientami.
Żeby Twoje kursy nie były łatwe do skopiowania – dzięki temu nie będzie potrzeby tak częstego ich wymieniania jak w kursach poradnikowych.

Uczę, na bazie moich doświadczeń prowadzenia szkoleń ( ponad 5000 godzin, kilkuset webinarów, sprzedanych ponad 2000 kursów i poradników online), jak dobrze i w punkt potrzeb projektować treść w kursach.
Jeżeli zajdzie taka potrzeba, musisz tworzyć kursy stricte poradnikowo- wiedzowe. Niektóre tematy techniczne tego potrzebują.
jednak nie zapominaj, że gdzieś prawdopodobnie jest osoba, która w zaciszu rozkłada Twój kurs instruktażowy 99 złotych na czynniki pierwsze i tworzy własną kopię, tym razem za 49 złotych.

 

 

Zapraszam do obejrzenia zapisu z Webinaru o tworzeniu kursów online “Bez projektu nie ma efektu”

 

 

 

 

Tekst we wpisie pochodzi w dużej części z #Kursoebook-a “Jak stworzyć pierwszy kurs online i pozyskać od razu 50, 100, 200 i więcej płacących kursantów.
Więcej o #kursoeebook-u  tutaj


Leave a Reply

Your email address will not be published.