Żarówka na tablicy

Poznaj 5 + 1 dowodów na to, że branża edukacji online, to perspektywiczny i pewny biznes.

5 + 1 dowodów na to, że branża edukacji online, to perspektywiczny i pewny biznes.

Tak – to niezły biznes. I co ciekawe o jego wzrostowym trendzie wcale nie zadecydowała panademia COVID-19. Ona tylko przyspieszyła zjawiska, które od lat napędzają edukację online. W każdym jej wymiarze.


Dowód pierwszy: edukacja, jaką znamy ze szkół i studiów, nie nadąża.

Zapewne zgodzisz się ze mną, że żyjemy w bardzo szybko zmieniającym się otoczeniu.

Ilość informacji dookoła nas rośnie, kilkukrotna zmiana pracy i branży to nic nadzwyczajnego. Co chwilę pojawiają się nowe rzeczy, technologie. To wpływa na konieczność ciągłego uzupełniania naszej wiedzy i zdobywania nowych umiejętności.

Większość z nich potrzebujemy uzupełnić natychmiast. I to jest siła nakręcająca nieformalną edukację online. Zmienność w naszym życiu jest tak wielka, że już niektóre książki o charakterze zawodowym lub poradnikowym wydawane w tradycyjnym cyklu wydawniczym są w momencie premiery nieaktualne.

Gdzie zatem szukamy aktualności? W Internecie, e-bookach, na forach i blogach tematycznych, w grupach na Facebooku, webinarach, szkoleniach i kursach online.
Edukacja mainstreamowa, którą znasz ze szkoły i studiów, nie nadąża. Studia potrafią dostarczać wiedzy, która po ich zakończeniu jest niepraktyczna. Większość uczelni wyższych wygląda jak tankowiec na pełnym oceanie, który może i robi wrażenie wielkością, majestatem, ale w sytuacjach wymagających szybkich zmian jest nieporadny. Szkoły i uczelnie wyższe podobnie: nie są w stanie szybko zareagować na zmieniające się potrzeby studentów i niczym potężne tankowce potrzebują mnóstwo czasu na zakończenie jakiegokolwiek manewru. A świat się nie rozwija, ale pędzi w rozwoju. Ta niby niepozorna edukacja online w formie kursów i szkoleń wypełnia tę lukę – z reguły skupiając się na tematach wąskich i praktycznych – dostarcza szybkich i potrzebnych ludziom rozwiązań.

Moja najmłodsza, dziewięcioletnia córka prawdopodobnie będzie pracować w zawodzie, który nie istnieje. Jeszcze dziesięć lat temu nikt nie brałby na serio profesji wirtualnej asystentki. Dzisiaj to dobrze rozwijający się biznes. A rynek kursów online już posiada oferty szkoleń dla wirtualnych asystentów, a sam współpracuję z takimi asystentkami.

Dowód drugi: rośnie potrzeba szybkiej konsumpcji treści.

Edukacja formalna nie tylko powoli reaguje, ale jest też czasochłonna.

A my, jako konsumenci wiedzy praktycznej w wielu przypadkach nie mamy czasu lub już nawet zwykłej motywacji i ochoty, by tracić kilka lat życia na studia (chociaż wiadomo, że nie zawsze się tak da i trudno zastosować tę zasadę, chociażby w przypadku inżynierów czy lekarzy).

Alternatywa? Ponownie sytuację ratują mikrokursy czy mikroszkolenia. Dostarczają one na żądanie (niczym Netflix) porcje wiedzy dopasowane dokładnie do potrzeb konsumentów i niezabierające zbyt dużo czasu. I znowu wersja online będzie tutaj miała dużą przewagę. Ludzie chcą szybko znaleźć odpowiedź na swoje problemy i paradoksalnie wcale nie oczekują od twórcy kursów online wiedzy akademickiej.

Spójrz na YouTube’a. To nie tylko kanał z rozrywkowymi filmami. To również miejsce wskazywane jako doskonałe źródło tutoriali i instrukcji dotyczących różnych tematów. Mam przeczucie, że już z takich wideoporadników na YouTubie Ty lub ktoś z Twojego najbliższego otoczenia chociaż raz w swoim życiu korzystał. Czyż nie? Ja ostatnio dzięki poradom z YouTube’a za 10 złotych naprawiłem pompę wody do instalacji w ogrodzie, a odkładana nauka robienia sushi zajęła mi dzięki niemu 2 godziny 🙂

Dowód trzeci: nie przestaniemy się uczyć!

Jak się domyślasz, we współczesnym, dynamicznym świecie nie możemy skończyć się uczyć.

Kursy online są dobrą alternatywą ze względu na dostępność i aktualność. Nie ma w tej chwili sztywnej granicy wieku, w której przestajemy się uczyć. System wymaga od nas raczej długich lat pracy, zanim przejdziemy na emeryturę, a przy okazji czeka nas wiele zmian zawodów.

Dowód czwarty: technologia wykorzystywana do produkcji i dystrybucji kursów online jest już zrozumiała dla każdego!

Kiedy przenosiłem się w 2016 roku ze szkoleniami do Internetu, w Polsce trudno było znaleźć rodzime rozwiązania technicznie, które nie byłyby drogie i miały w sobie wszystkie funkcjonalności niezbędne do poprowadzenia promocji, zarządzania klientami, obsługą płatności online, budową stron internetowych i publikowania kursów.

Po trzech latach takie narzędzia są już ławo dostępne i każdego tygodnia czytam o kolejnych nowinkach. Są już też osoby, które mogą za rozsądne pieniądze stworzyć rozwiązanie szyte na miarę – np. pod tym linkiem w mojej grupie Kursy i Szkolenia Online – Twórz i Sprzedawaj ( zapraszam) –  znajdziesz wiele osób specjalizujących się w różnych dziedzinach. Pamiętaj, żeby dołączyć do grupy – inaczej nie zobaczysz postu 🙂

Do Polski weszły też platformy e-learningowe skupiające twórców kursów online typu marketplace, jak Udemy czy Coursera. Platformy te, w zamian za prowizję od sprzedaży Twojego kursu (czasami i 70%), dają dostęp do promocji na globalnym rynku. Funkcjonują też bardzo dobrze polskie start-upy, które umożliwiają publikowanie kursów. Możliwości jest mnóstwo.

Dowód piąty: mamy nowe nawyki zakupowe – chętniej płacimy online!

To bardzo ważny czynnik, ponieważ bez niego nie rozwiniesz żadnego biznesu online. Z roku na rok procesy zakupowe przenoszą się do świata wirtualnego. Coraz więcej osób płacenie online traktuje jako coś naturalnego. Polska i tak jest jeszcze stosunkowo daleko od czołówki mieszkańców innych państw europejskich, o USA nie wspominając. Po prostu mamy swoje blokady mentalne. Widać to szczególnie w transakcjach o charakterze abonamentowym, w których trzeba np. zapisać w systemie swoją kartę kredytową i zezwolić na cyklicznie jej obciążanie. Jednak rosnące przyzwyczajenie do płacenia online jest już stałym trendem, choć to do tej pory był to główny hamulec dla sprzedaży kursów online.

W sieci znajdziesz sporo badań i analiz. Ja zachęcam do spojrzenia na dane struktury wpłat na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Nie chodzi mi o roztrząsanie idei, ale o kwoty ostatnich zbiórek. Rekordowe wzrosty z ostatnich dwóch lat to w dużej mierze efekt umożliwienia ofiarowania datku online – bez wychodzenia z domu.
Na kwotę zebraną w 28. Finale WOŚP złożyły się: zbiórka publiczna (116 707 864,39 PLN) i darowizny przekazane na cel akcji poprzez kanały elektroniczne (68 804 108,17 PLN).

Płatności online, to krwioobieg Twojego biznesu edukacyjnego w sieci.

Bez tego żadne, nawet najlepsze patenty marketingowe nie zdadzą egzaminu. No, ale musisz się też do nich przekonać. Jeżeli sam obawiasz się płacenia online, to jak zmierzasz przekonać chętnych do kupna Twojego produktu online? Gdy czytasz ten tekst, w Polsce nie ma problemu z wykorzystaniem tzw. bramek płatności online. Istnieją już takie marki jak: PayU (najbardziej rozpoznawane dzięki ścisłej współpracy z Allegro – kto płacił w Allegro, ten przechodził przez bramkę PayU), dalej jest Dotpay, Tpay, Przelewy24, PayPal i kilku mniejszych operatorów. Do Polski wszedł już popularny na świecie serwis Stripe, który umożliwia bezproblemowe podłączenie polskich płatności do wielu ciekawych światowych narzędzi przydatnych twórcom kursów online.

Dowód szósty – najnowszy  : podczas pandemii wiele osób odkryło potencjał online i odkryło, że można, że trzeba.

Jeszcze do marca 2020 roku najwięcej czasu traciłem na tłumaczenie, czym jest działanie w online, o co chodzi z edukacją online, pokazywałem narzędzia. Czułem się czasami (zwłaszcza w świecie trenerów) jak walący głową w mur.
W kwietniu 2020 wszystkie takie rozmowy zaczynały się od razu od: „Jacek, ale powiedz mi, czy SZYBKO MOGĘ ZACZĄĆ zarabiać online/…”, „Jak szybko mogę przenieść swoje warsztaty, coachingi, kursy z offline do online?…”

Oto wycinek z ankiet z kwietnia 2020.
Zobacz na odpowiedzi na pytanie: Jak szybko chcesz osiągać efekty?” Wcześniej pytałem o oczekiwania finansowe. Czas 3-4 miesiące to nowa norma. Ale realna.

 

 

 

Publikuję ten tekst 28 października. Mamy koniec października 2020  i ponownie stoimy przed kompletnym lockdownem. Już teraz są zakazane większe spotkania offline.  Może, gdy to czytasz sprawy poszły jeszcze dalej?

W każdym razie -czy jest na co czekać i wzbraniać się przed uruchomieniem biznesu szkoleniowego online?

Patrząc z poziomu moich ponad czteroletnich doświadczeń w online i ponad 20 lat w offline – ja bym brał byka za rogi i ruszał.
Ale też rozumiem, że na początku może być trudno Ci uwierzyć, że to nie jest takie trudne, jak może się wydawać.

Rozumiem, że możesz nie uznawać na tym etapie skuteczności uczenia online lub nie widzisz zastosowania w Twoim przypadku.

Rozumiem i zapewne na Twoim miejscu myślałbym podobnie.

Dlatego zapraszam Cię na „rozeznanie bojem” i wejście na moją www i stronę główną 
Znajdziesz tam aktualną listę m.in. darmowych szkoleń online – webinarów, w których tłumaczę i omawiam różne zawiłości rynku edukacji online.

 

Pozdrawiam Cię serdecznie i do zobaczenia.
Jeżeli jakoś Ci pomogłem tym wpisem, to zostaw komentarz pod postem lub tutaj.
Dziękuję.
Jacek

Udostępnij

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email